-
Re: Porodówka | MarekM <muddy@wytnij-to.interia.i-popraw-tld.polska>
Marta pisze:
> Może też macie jakieś opinie o szpitalu na ul. Kopernika?
Obiegowe opinie są takie, że z porodu na Kopernika można być zadowolonym
tylko wtedy, gdy tenże poród dużo kosztował (a chodzi o koszty, że się
tak wyrażę, "niefakturowalne", których my nie mieliśmy zamiaru ponosić i
na Siemiradzkiego nie było takiej potrzeby).
Ale zastrzegam, że nie sprawdzaliśmy tego, nie mamy też relacji od
nikogo znajomego, więc to być może opinia krzywdząca (choć zapewne
znikąd się nie wzięła). Tak czy inaczej lepiej się zorientować, czy to
aby nie prawda, żeby nie żałować. Choć być może zmieniło się coś po
aresztowaniach w ubiegłym roku ;-)
--
Marek
-
Re: Porodówka | "groomer" <lalalalala@spamjestbe.ue>
Użytkownik "Marta" napisał w wiadomości
news:fe2k30$qka$1@news.vectranet.pl...
>> Hej Marta, jeśli Twój lekarz to dr Tomaszczyk to szczerze polecam - jest
>> ordynatorem kliniki na Kopernika. Żona prywatnie chodzi do niego do
>> przychodni na Madalińskiego, prowadził obie ciąże i był przy niej cały
>> czas podczas porodów.
>
> Hej, moim lekarzem jest dr Gołąbek, chodzę do niego do Lux Medu, kiedy
> ciąża była zagrożona chciał mnie położyć właśnie na Kopernika, bo mówił,
> że tam jest klinika, w której pracuje. Jak na Kopenika wygląda kwestia
> porodów rodzinnych? Są jakieś pojedyńcze sale poporodowe?
> Może wiesz jak wygląda kwestia obecności podczas porodu lekarza
> prowadzącego? Pytam bo termin mam na okres świąteczno-noworoczny a wtedy w
> szpitalach podobno rówżnie z personelem bywa.
> Pozdrawiam,
> Marta
są dwie sale do porodów rodzinnych (pojedynki). Ponadto są z tego co
pamiętam też dwie sale poporodowe "kameralne" 1 lub 2 osobowe. Są one do
dyspozycji ordynatora. Nasz lekarz prowadzący jest tam ordynatorem i był
przy obu porodach, ale wiem, że nie ma problemu, aby przy porodzie był
lekarz prowadzący, zwłaszcza, że pracuje w tym szpitalu. My płaciliśmy po
200 zł za salę (przy każdym dziecku).
--
pozdrawiam,
Mirek
-
Re: Porodówka | "groomer" <lalalalala@spamjestbe.ue>
Użytkownik "MarekM" napisał w
wiadomości news:fe2luo$i6j$1@news.interia.pl...
> Marta pisze:
>
>> Może też macie jakieś opinie o szpitalu na ul. Kopernika?
>
> Obiegowe opinie są takie, że z porodu na Kopernika można być zadowolonym
> tylko wtedy, gdy tenże poród dużo kosztował (a chodzi o koszty, że się
> tak wyrażę, "niefakturowalne", których my nie mieliśmy zamiaru ponosić i
> na Siemiradzkiego nie było takiej potrzeby).
>
> Ale zastrzegam, że nie sprawdzaliśmy tego, nie mamy też relacji od
> nikogo znajomego, więc to być może opinia krzywdząca (choć zapewne
> znikąd się nie wzięła). Tak czy inaczej lepiej się zorientować, czy to
> aby nie prawda, żeby nie żałować. Choć być może zmieniło się coś po
> aresztowaniach w ubiegłym roku ;-)
wiesz z tymi opiniami to jest tak, że na każdy szpital znajdą się zarówno te
pozytywne jak i te negatywne. To co jednemu nie przeszkadza, dla drugiego
będzie nie do zniesienia.
--
pozdrawiam,
Mirek
-
Re: Porodówka | Tomasz Radko <trad@interia.pl>
groomer pisze:
> Użytkownik "Tomasz Radko" napisał w wiadomości
> news:fe2fun$b94$1@news.interia.pl...
>> Maciek pisze:
>>> Dnia Thu, 04 Oct 2007 12:05:40 +0200, Tomasz Radko napisał(a):
>>>
>>>> Jeżeli w trakcie diagnostyki prenatalnej nie wykryto żadnych problemów,
>>>> to szanse na komplikacje są przyzerowe. Niższe od złapania w szpitalu
>>>> jakiejś zmutowanej bakterii.
>>> Lekarze bywaja odmiennego zdania.
>> Zgadnij czemu.
>
> Niestety Tomku często nie jest tak kolorowo. Rodziliśmy w szpitalu
> uniwersyteckim uj na Kopernika. Żona miała rodzić naturalnie, próbowaliśmy
> 18 godzin, okazało się, że nie da rady, zdecydowano się na cesarkę. Podczas
> rutynowego cięcia naruszono pęcherz moczowy (po operacji nerek, kiedy żona
> miała 14 lat został zrost, o którym nikt nie wiedział).
Groomer, s**t happens. Przecież w przypadku jakichkolwiek komplikacyj
przewozi się rodzącą do szpitala. W przypadku Twojej żony na pewno tak
by się stało. Nie opowiadam się programowym odrzuceniem pomocy lekarza.
Sugeruję, żeby z niej skorzystać _w_ _razie_ _potrzeby_.
Natomiast statystyki są nieubłagane: przy porodach domowych jest mniej
komplikacyj, mniej cesarek, noworodki są przeciętnie zdrowsze. Ludzie
nie zostali zaprogramowani do rodzenia w warunkach sztucznych, w pozycji
leżącej (bo tak jest lekarzom _wygodniej_), w obcym miejscu. Pozwala to
uratować noworodka w przypadkach skrajnych, ale w olbrzymiej większości
porodów jest niepotrzebne lub wręcz szkodliwe.
> Tylko dzięki
> przytomności umysłu ordynatora i zespołu lekarzy wszystko skończyło się
> dobrze, położna zabrała dziecko piętro wyżej, a żona była w tym czasie
> reanimowana na sali operacyjnej (na oddziale patologii ciąży). Gdyby stało
> się to w prywatnej klinice skonczyłoby się to niestety tragicznie. Cała
Zwróć uwagę, że ja kliniki prywatnej nie polecałem.
> akcja trwała kilka godzin, uczestniczyło w niej 4 lekarzy, dwóch
> anestezjologów i 2 pielęgniarki. Jak z daleka zobaczyłem do ilu sprzętów
> żona była podłączona to słabo mi się zrobiło.
Najwazniejsze, że skończyło się dobrze i że mama z dzieckiem są cali i
szczęśliwi.
pzdr
TRad
-
Re: Porodówka | Tomasz Radko <trad@interia.pl>
Maciek pisze:
> Dnia Thu, 04 Oct 2007 12:48:39 +0200, Tomasz Radko napisał(a):
>
>> Zgadnij czemu.
>
> A tak, zapomnialem.
>
Nie wiesz, prawda? I nie chodzi bynajmniej o stronę finansową. Nawet
porodnicy niebiorący łapówek/prezentów wolą porody szpitalne, bo tak
jest _wygodniej_. Dochodzi odhumanizowanie lecznictwai traktowanie
pacjentów jak jednostki chorobowe, a nie jak ludzi.
pzdr
TRad